Siostra zaniepokoiła się o bezdomego brata.
Dodane przez admin dnia Luty 09 2018 21:11:22
W dniu 8 lutego przed godziną 22:oo dyżurny straży miejskiej otrzymał telefoniczne zgłoszenie od kobiety, która martwi się o swojego bezdomnego brata. Mężczyzna od czterech dni nie odbiera telefonów i nie ma z nim kontaktu a mieszka w przyczepie kempingowej przy DK-1 z ulicą Lipowską w Czechowicach-Dziedzicach. Mężczyzna jest znany czechowickiej straży miejskiej z uwagi na kontrole które przeprowadzają u pana Mieczysława. Na miejsce został skierowany patrol, który po przybyciu na miejsce zauważył pana Mieczysława odśnieżającego sobie dróżkę do swojego jak to mówi mieszkanka. Strażnicy oznajmili mężczyźnie, że siostra się o niego martwi i chciała się dowiedzieć czy u niego wszystko w porządku. Dyżurny siostrze telefonicznie przekazał informacje, że z bratem wszystko w porządku lecz nie dobierał telefonu z uwagi na rozładowany telefon.
Mężczyzna zaprosił strażników do środka swojej przyczepy i zaproponował nawet kawę. Pan Mieczysław wyraził zgodę abyśmy używali jego prawdziwego imienia oraz na okazanie jego wizerunku w tut. artykule. Również opowiedział funkcjonariuszom w skrócie swoją historię. W styczniu tego roku pan Mietek skończył 44 lata. Aktualnie nie pracuje. Z zawodu jest murarzem lecz jak oświadczył zna się na wszystkim czy to na instalacjach elektrycznych lub wodociągowych. Jak się nazwał "Złota Rączka". Mężczyzna aktualnie poszukuje pracy. Żyje ze skromnej renty oraz prac dorywczych. Swoja przyczepę ogrzewa piecykiem na butle gazową. W środku strażnicy stwierdzili porządek. Pan Mieczysław ma tam kanapę, stolik, kuchenkę gazową na której sobie przyrządza jedzenie. Miał również telewizor lecz się uszkodził. Z sąsiadami mówi, że żyje bardzo dobrze. Są bardzo życzliwi dla niego. Rodzice pana Mieczysława nie żyją lecz ma rodzeństwo 4 siostry i 4 braci lecz utrzymuje kontakt tylko z dwiema siostrami. Również pan Mieczysław oświadczył, że chciałby zmienić swoje aktualne miejsce lecz musi spłacić długi i wtedy będzie myślał o zmianie na lepsze warunki. Strażnicy po krótkiej miłej rozmowie z panem Mieczysławem wrócili do swoich obowiązków. Mężczyzna bardzo był zadowolony z odwiedzin przybyłego patrolu bo jak oświadczył, rzadko kto go odwiedza.

Rozszerzona zawartość newsa